Czas wolny to nie czas stracony - o wychowaniu w duchu prostoty i sile minimalizmu

Rodzicielstwo weszło na nowe tory. Coraz trudniej jest nam odnaleźć czas na odpoczynek i regenerację nawet w swoich domach. Pędzenie od jednego obowiązku do drugiego, niekończąca się lista spraw do załatwienia: zakupy, gotowanie, zadania służbowe, rozmowy z dziećmi i bliskimi, wizyty u lekarzy itd. Dzieci również są nadmiernie przeciążone: lekcje, prace domowe odrabiane do późnych godzin popołudniowych, korepetycje, zajęcia dodatkowe czy spotkania towarzyskie.

Presja czasu stała się normą

Przy takim tempie życia dzieci mają mniej przestrzeni i swobody, których potrzebują, by poznawać świat na własnych zasadach i odkrywać to, co tak naprawdę lubią i czego chcą. A przecież sposób, w jaki wykonujemy codzienne czynności, mówi wiele o tym, jaką jesteśmy rodziną. Czas wolny po pracy i szkole (który można przeznaczyć na wspólne gotowanie, granie w planszówki, czytanie ulubionych książek czy niespieszne opowiedzenie, jak minął dzień) nie powinien być odległym marzeniem, lecz naszą codziennością. To właśnie takie pozornie nic nieznaczące chwile pogłębiają rodzinne relacje.

Tymczasem często towarzyszy nam obawa, że ten wolny czas będzie stracony. Dzieci nie dostaną się do dobrych szkół, a bez dodatkowych zajęć czy pomocy ze strony dorosłych nie znajdą potem najlepszej pracy. Próbuje się wmówić rodzicom, że każdą wolną chwilę – spędzoną na zabawie czy na rozmowach z rodzeństwem lub dziadkami – powinno się nadrobić i wykorzystać na rozwijające atrakcje. Oczywiście nie ma nic złego w dodatkowych aktywnościach. Są potrzebne, gdy pozwalają dziecku poszerzać swoje zainteresowania i lepiej poznać siebie. Są dobre, gdy dziecko samo je wybiera i ma na nie czas.

Jak zwariowane tempo życia dorosłych wpływa na dzieci?

Zdaniem Kima Johna Payne’a, autora książki „Wychowanie w duchu prostoty” (Simplicty parenting): życie, którym żyją nasze dzieci, niestety niewiele różni się od tego, które prowadzimy my, dorośli. Dzieci zmagają się z tym samym, co my: natłokiem informacji, wielozadaniowością, złożonością i presją czasu. Zalew niechcianych informacji związanych z codziennymi problemami burzy spokój małego człowieka oraz jego poczucie bezpieczeństwa, pozwalające akceptować nowości i zmiany. Nadmiar wyborów i bodźców zabiera mu czas i go rozprasza. Natłok rzeczy pozbawia zdolności nieśpiesznego, dogłębnego eksplorowania świata. Stres zaś odwraca uwagę od podstawowego zadania dzieciństwa: odkrywania i rozwijania własnej tożsamości.

Wychowanie w duchu prostoty - bestseller Amazona, ponad 500 pozytywnych opinii czytelników
Książkę „Wychowanie w duchu prostoty” można nabyć w księgarni www.samosedno.com.pl

Jak chronić dzieciństwo?

Odpowiedź Kima Johna Payne’a to uprościć życie rodzinne, co oznacza zapewnienie dzieciom wspierającego i spokojnego środowiska, w którym dorastają. Upraszczanie opiera się na czterech filarach.

1. Zredukowanie bałaganu wywołanego nadmiarem zabawek, książek i innych rzeczy.

Proces selekcji zaczyna się zazwyczaj od wyrzucenia głośnych zabawkowych urządzeń, które przyprawiają dorosłych o ból głowy. Na końcu okazuje się, że w dziecięcym pokoju pozostają tylko ukochane zabawki oraz te, które „nic nie robią”, np. klocki, figurki, lalki i pluszaki do zabaw w odgrywanie ról, domki, akcesoria kuchenne oraz materiały plastyczne (farbki, kredki, ciastolina). Warto również ograniczyć liczbę książek w domowej biblioteczce, tak aby zachęcić dziecko do pełnego skupienia się na tym, co w danej chwili czyta. Gdy wybrane historie się znudzą, można wymienić książki na nowe. Dzieci potrzebują czasu, aby stać się sobą – przez zabawę i interakcje społeczne. Jeśli przytłoczy się je wyborami, zanim będą do tego gotowe, poznają tylko jeden emocjonalny impuls: „więcej" .

2. Wprowadzenie rytmu i regularności do życia codziennego

Może wydawać się karkołomnym przedsięwzięciem, ale to pierwszy krok na drodze ku osiągnięciu spokoju i rodzinnej równowagi. Wyznaczenie na przykład stałych pór wspólnych posiłków oraz wieczornego rytuału przed snem zapewni dzieciom przewidywalność i poczucie bezpieczeństwa. Rodzicom pozwoli znaleźć czas wolny tylko dla siebie i spojrzeć na swoje dzieci z szerszej perspektywy, z poszanowaniem ich potrzeb.

3. Ustalenie grafiku dnia i rezygnacja z zajęć, które przeciążają sensorycznie dziecko

Czas wolny jest niezwykle potrzebny dzieciom. W domu pełnym troski i miłości mogą w bezpieczny sposób odreagować emocjonalne napięcia oraz poradzić sobie ze stresem, który negatywnie wpływa na ich uwagę i nastrój. Rodzice natomiast mają wtedy szansę docenić całkiem zwyczajne chwile codzienności. Proste dziecięce aktywności, takie jak rysowanie czy układanie puzzli, a także momenty nudy, które rozbudzają wyobraźnię, skłaniają do wymyślania nowych zabaw oraz rozwijają kreatywność. Zrównoważenie szczególnie aktywnych dni spokojniejszymi oraz podarowanie dziecku czasu wolnego pozwala zachować równowagę między tym, co działa na dzieci pobudzająco, a tym, co je uspokaja. Jeśli dziecko ma czas, żeby się na coś cieszyć, [...] uruchamia się jego wyobraźnia. Na bazie posiadanych informacji, swoich wizji, nadziei i planów zaczyna malować w głowie obrazy, jak to wszystko będzie wyglądać. [...] Wyczekiwanie formuje charakter dziecka. Pokazuje mu, że moc czekania jest tak samo silna jak moc pragnień.

4. Ograniczenie dostępu do informacji przeznaczonych tylko dla dorosłych

Zredukowanie czasu spędzanego przed ekranami telewizora, komputera, tabletu czy smartfona pozwala odseparować dzieci od rodzicielskich stresów. Nie chodzi o to, by rezygnować zupełnie z mediów, ale by korzystać z nich rozsądnie. Odfiltrowanie świata dorosłych z życia dzieci to również krok w stronę zmniejszenia presji rodzicielskiej i przyzwolenie na budowanie przez dzieci własnej bazy bezpieczeństwa. Dzięki temu będą mogły śmiało wyruszyć w świat, bez rodziców helikopterów, którzy stale krążą nad nimi w pełnej gotowości, by nieść pomoc w każdej sytuacji. Wycofanie się z hiperrodzicielstwa zaowocuje zwiększeniem wzajemnego zaufania i pozwoli oprzeć relacje na poczuciu bliskości zamiast na obawie. Korzyścią będzie również ograniczenie przez samych dorosłych kontaktu z mediami informacyjnymi, które zamiast przekazywać rzetelne wiadomości alarmują, wywołują strach i podsycają go.

W każdym aspekcie życia jesteśmy konfrontowani z czterema filarami nadmiaru (nadmiarem rzeczy, wyborów, pośpiechu i informacji), które odbierają nam spokój i swobodę przy podejmowaniu prostych decyzji. Proces upraszczania wymaga wiele wysiłku, ale ostatecznie przynosi ogromną satysfakcję towarzyszącą rozwojowi naszej autentyczności w relacjach z dziećmi.

Momenty, w których dajemy dzieciom poczucie bliskości i interesujemy się tym, co aktualnie robią, mają ogromną moc. Wystarczy zamknąć komputer, odłożyć telefon lub przerwać inną niecierpiącą zwłoki czynność, by poświęcić dziecku choćby przez chwilę niepodzielną uwagę. Czy mamy za każdym razem porzucać swoje obowiązki, gdy dzieci przychodzą do nas ze swoimi sprawami? To byłoby nierealne i niemożliwe do spełnienia. Dobrze jednak, by tych chwil było więcej niż mniej. Dzieci muszą wiedzieć, że ich świat jest dobry. Osłaniane przez tych, których kochają, potrzebują poczucia, że są tam, gdzie powinny być. Że mają swoje miejsce w czasie i w świecie nadziei i perspektyw.


Bibliografia:
Payne K. J., Ross L. M., Wychowanie w duchu prostoty, Samo Sedno, Warszawa 2020.
Minge N., Minge K., Jak wspierać rozwój dziecka w wieku 6–13 lat?, Samo Sedno, Warszawa 2013.

Komentarze (0)

Brak komentarzy w tym momencie.

Nowy komentarz

Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce.

Akceptuj Więcej informacji Odrzuć